Kosmetyki

Maseczki w płachtach – na czym polega ich fenomen?

W dzisiejszych czasach szczególny nacisk kładziemy na nieskazitelny wygląd zewnętrzny. Dbamy o siebie, uprawiamy sporty i staramy się prawidłowo odżywiać, ale też szukamy skutecznych środków kosmetycznych, które pomogą zadbać o piękną cerę. Prawdziwym hitem ostatnich miesięcy są maseczki w płachtach, które podbijają światowy rynek kosmetyczny. Nic dziwnego – działają naprawdę skutecznie, a są stosunkowo niedrogie i coraz łatwiej dostępne. A to nie koniec ich zalet.

Moda na maseczki w płachcie przywędrowała do nas z Azji, pokochały je szczególnie mieszkanki Korei Południowej, które bardzo dbają o swoją urodę i maski stosują nawet codziennie. Okazuje się jednak, że pierwsze wzmianki o stosowaniu czegoś w rodzaju maski w płachcie, można znaleźć już w historii XIX wiecznych gejszy! Wtedy był to nasączony wodą kwiatową płat jedwabiu, jednak również służyło to celom pielęgnacyjnym. Piękna cera Azjatek może posłużyć za najlepszą rekomendację.

Za co kochamy maski w płachcie?

Zanim skupimy się na dobroczynnych właściwościach masek, powiedzmy kilka słów o ich funkcjonalności. Maseczki są zapakowane w jednorazowe opakowania, które oprócz tego, że działają ochronnie, to zajmują mało miejsca i możemy zabrać je ze sobą naprawdę wszędzie. Aplikacja również jest banalnie prosta – otwieramy opakowanie, zakładamy maskę na twarz, po 15-20 minutach po prostu wyrzucamy do kosza, a resztki dobroczynnego płynu wklepujemy w skórę i… już. Żadnego szorowania twarzy (a później łazienki), żadnych zaschniętych pozostałości na twarzy. Wspaniale, prawda?

Maski w płachcie są niezwykle skuteczne ze względu na sposób aplikacji, ponieważ tkanina, przylegając szczelnie do twarzy, nie wysycha i nie wyparowuje, a pozwala skórze czerpać odżywcze składniki. Ważne, aby maski nie przetrzymywać dłużej niż zasugerowano na opakowaniu, bo efekt może być odwrotny! Dodatkowo, warto wybierać maski ze sztucznych włókien, takich jak wiskoza – są one bardziej przyjazne dla skóry. Nie marnujmy odżywczego płynu, którym nasączona jest maska, ani jego pozostałości w opakowaniu – skrzętnie wykorzystajmy i wklepujmy go w skórę twarzy, szyi i dekoltu. Po zdjęciu maseczki warto zastosować krem nawilżający do twarzy i krem pod oczy jako dopełnienie kuracji. Jeśli chodzi o samą zawartość i zastosowanie masek w płachcie, mamy tu prawdziwe pole do popisu. Maski nawilżające, regenerujące, rozświetlające, oczyszczające czy też redukujące zaczerwienienia – to tylko niektóre z nich. Tak naprawdę jesteśmy znaleźć odpowiednią maskę na każde problemy z cerą. Skład również bywa zaskakujący, gdyż na rynku znajdziemy m.in. maski z dodatkiem śluzu ślimaka (działa jak naturalny lifting, wygładza zmarszczki), czy też świńskiego kolagenu (działa ujędrniająco i wybielająco). Brzmi egzotycznie? Jasne, ale to egzotyka, która zdecydowanie służy naszej urodzie!

Te maski to świetna zabawa!

Duży wpływ na fenomen maseczek w płachcie miało to, że wiele z nich sprzedawanych jest w formie zabawnych masek z wizerunkiem zwierząt. Chcesz na kilka minut zamienić się w lisa, fokę lub pandę? Nie ma sprawy! Babskie wieczory z domowym spa nigdy już nie będą nudne! Nie wpływa to co prawda dodatkowo na właściwości pielęgnacyjne, ale sprawia, że dbanie o siebie staje się świetną zabawą.

Nikogo już chyba nie dziwi, że maski w płachcie robią prawdziwą furorę na całym świecie. Ich praktyczne zastosowanie, łatwość aplikacji oraz fenomenalne wręcz właściwości mówią same za siebie. Warto więc przekonać się na własnej skórze, że to nie tylko bawi, ale też skutecznie działa!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

2 × cztery =